Jak co roku członkowie i sympatycy SKKT ”Odkrywcy Ciekawi Świata” odbyli rejs po Wielkich Jeziorach Mazurskich.

Ze względu na uwarunkowania szkolne i te wynikające z kalendarza, tegoroczne pływanie trwało niestety tylko trzy dni, ale żeglarsko było intensywne. 27.05.2018 r. dotarliśmy do zaprzyjaźnionej mariny żeglarskiej w Wilkasach, gdzie przejęliśmy nasze jachty i rozlokowaliśmy na nich prowiant oraz rzeczy osobiste. Niedzielne popołudnie upłynęło na przygotowaniu łodzi do wypłynięcia i podstawowym przeszkoleniu załóg. Jedną z ważniejszych czynności technicznych w trakcie rejsów po jeziorach mazurskich jest konieczność kładzenia masztu. Udogodnienia konstrukcyjne współczesnych jednostek pozwalają to robić szybko, precyzyjnie i bezpiecznie. Nie zmienia to jednak faktu, że załoga musi być do tego manewru przeszkolona i przygotowana. Mając na uwadze, że tylko część tegorocznych załogantów ma doświadczenie w tym zakresie, wypłynęliśmy przed wieczorem, aby przećwiczyć i opanować ten element prowadzenia jachtu. Ćwiczenia wypadły nadzwyczaj dobrze, co zaowocowało szybkim powrotem do portu i przygotowaniami do kolacji. Wieczorne pogaduchy i rozgrywki karciane na pokładzie zakończyły wstępny dzień rejsu.

Poniedziałkowy ranek rozpoczęło ekspresowe śniadanie i szybkie wypłynięcie z portu. W dalszej kolejności kładzenie masztu (przećwiczone dnia poprzedniego) i przejście kanału Piękna Góra prowadzącego na jezioro Kisajno będącego „autostradą” prowadzącą na jeziora północne. Słońce w tym dniu dopieszczało nas bardzo intensywnie w przeciwieństwie do wiatru, który powiewał (to dobre słowo) chimerycznie... Z Kisajna płynnie przeszliśmy na jezioro Dargin, gdzie podjęliśmy decyzję o przepłynięciu jeziora Łabap by dotrzeć do cudownego akwenu jakim jest jezioro Dobskie. To przepiękne, wielkie jezioro, położone nieco na uboczu szlaku żeglarskiego, niezmiennie robi ogromne wrażenie... Wpłynięcie do tej ostoi dzikiego ptactwa tworzy iluzję innej rzeczywistości. Zapachy, kolory, dźwięki tego miejsca oraz jego spokój tylko to uczucie potęguje. Magia.

Pierwotny plan spędzenia nocy w Sztynorcie – najsłynniejszego chyba portu na północnych jeziorach uległ zmianie, słusznie zresztą. Postanowiliśmy dopłynąć tego dnia aż na kraniec jezior północnych – do Mamerek leżących na lewym brzegu jeziora Mamry. Żeby zrealizować to założenie, konieczne było jeszcze jedno położenie masztu – tym razem aby przepłynąć pod mostem drogowym oddzielającym jezioro Dargin od jeziora Kirsajty. I tym razem sprawnie udało się wykonać to zadanie. Malownicze Kirsajty minęły nam dość dość szybko ze względu na konieczność pokonania tego przepływowego jeziora na silnikach. Udało nam się jednak wykonać kilka zdjęć kormoranów zamieszkujących ten akwen. Jeszcze tylko wąski przesmyk i już naszym oczom ukazała się potęga Mamr tonących w promieniach chylącego się ku zachodowi słońca. Wiatr na Mamrach zupełnie o nas zapomniał, co wymusiło kolejne uruchomienie silnikowego napędu. Mamerki z przaśną jak na dzisiejsze standardy infrastrukturą, mają jednak swoisty urok. Sprawiają wrażenie miejsca nieco zapomnianego, a jednak w szczycie sezonu potrafi tu być gwarno i tłoczno. Największy kapitał turystyczny tego miejsca to samo położenie i obecność byłej kwatery niemieckiego dowództwa wojsk lądowych. Po odnowieniu zapasów w miejscowym sklepie i po spożyciu kolacji oddajemy się zasłużonemu odpoczynkowi.

Wtorkowy słoneczny ranek pozytywnie nakręcił nas na kolejny dzień żeglarskich zmagań. Po wypłynięciu okazało się, że mamy całkiem niezły wiatr, który pozwolił halsować w stronę przesmyku prowadzącego na jezioro Święcajty – kolejny bardzo urokliwy akwen połączony z Mamrami. Jakieś dwie godziny później podziwialiśmy z pokładów naszych łódek Ogonki i Kolonie Rybacką – miejscowości leżące we wschodniej i północnej części jeziora. Po opłynięciu Święcajt obraliśmy kurs powrotny na przesmyk i przez południową część Mamr dzięki niezłym wiatrom szybko przeszliśmy na Kirsajty. Trzecia już operacja położenia masztu przebiegła sprawnie umożliwiając przepłynięcie na Dargin pod mostem drogowym. Ze względu na późną porę opłynęliśmy na silnikach Sztynorcki Róg kierując się do Sztynortu – ostatniego przystanku w tym rejsie. Sztynort jako centralny port jachtowy północnych Mazur przywitał nas kameralną atmosferą, niewielką liczbą żeglarzy i łódek oraz zamkniętym sklepem spożywczym, na którego odwiedzenie wszyscy tak bardzo liczyli...;) Czynny sklep udało znaleźć się w innym miejscu, zaś młode żeglarki z III Tor udały się wraz z panem Piotrem Antoszkiewiczem na rekonesans okolicy przy okazji zwiedzając XVII wieczny Pałac Lehndorffów wraz z przyległym parkiem. Ukoronowaniem upalnego dnia stał się gorący prysznic w porcie i kolacja.

Środa to nasz ostatni dzień na wodzie. Wcześniejsza niż zwykle pobudka, śniadanie, sprawne wyjście ze sztynorckiego portu i ...niespodzianka. Całkowita flauta czyli bezwietrzna pogoda uniemożliwiająca postawienie żagli. Poranny upał i całkowity bezruch powietrza wymusił uruchomienie silników i nasze dwa jachty nos w nos udały się w drogę powrotną przez jezioro Kisajno do portu macierzystego Bełbot Marina na jeziorze Tajty. Jeszcze tylko ostatnie „łamanie masztu” przed kanałem Pięknogórskim, ostatnie komendy w trakcie przybijania do kei i to już koniec X Rejsu po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Pakowanie, pożegnania i w drogę do Olsztyna

Do zobaczenia w przyszłym roku na następnym rejsie.

Załogi:

Szemrząca Trzcina – pod komendą Pana Piotra Antoszkiewicza

Iza Nowak - III TOR,

Adrianna Kubicka - III TOR,

Anna Lutarewicz - III TOR,

Ewa Chmielińska - III TOR.

Kroczący Żuraw – pod komendą Pana Sebastiana Płońskiego

Hanna Sakowska - II TL,

Zuzanna Komosińska - III TL,

Kuba Czarnecki - II TiB,

Agata Lesiuk - absolwentka TOR.

Sebastian Płoński

Nasza szkoła 
ma tytuł 
"Szkoły Uczącej Się"

Cewntrum Edukacji obywatelskiej

Współpracujemy z: 

ECDLPolska

 


Portal Miejski

Redakcja: Mirosława Siemianowska, Agnieszka Kostrzewa
Projekt i wykonanie: Zdzisław Niewiadomski
Copyright © 2005-2017 Zespół Szkół Ekonomiczno-Handlowych w Olsztynie